wtorek, 11 czerwca 2013

Dużo o wszystkim

Dawno nie pisałam na blogu , wciąz jest coś pilniejszego do zrobienia . Dziś będzie więcej w jednym poście . Najważniejsze  jest to ,że pojawiła się szansa na większe mieszkanie w przyszłym tygodniu będę już wiedziała czy zamienię 32metry na więcej , trzymajcie kciuki oby się udało , akurat byłby super prezent na moje urodziny (22 czerwca ).Po drugie Najmłodsza córka brała udział w konkursie  matematycznym i wraz z kolegą z klasy odbiera dziś u burmistrza nagrody dla laureata . W piątek była wraz z drużyną na zawodach piłkarskich i wygrali klasyfikacjie wojewódzkie . piszą o tym w gazetach i nawet w TV regionalnej byli . Myslę,że zwycięstwo jest w dużej mierze jej zasługą bo stała na bramce i bardzo dobrze broniła .
Poza tym jak już ją chwalę to ona sama szyje na maszynie , ostanio  uszyła torby na zakupy , prawie sama ja tylko pomogłam skroić i pospinałam szpilkami .
Nie ukrywam ,że jestem bardzo z niej dumna :))



Poza tym uszyłam fajny przydaś który mieści w sobie kredki dziecinne drobiazgi i blok . Blok zakłada się na gumki i można go wyjmować . Przydaś jest na sprzedaż jesli komuś się spodoba proszę o kontakt :)


Poduszka w gwiazdki

Poduszka uszyta już jakiś czas temu ale dopiero dziś doczekała się prezentacji ,tkanina w gwiazdki pochodzi ze sklepu
handmade.mybeehouse.pl
Polecam serdecznie mają cudne tkaniny i atrakcyjne ceny .
Tył poduszki uszyty jest z dresowej dzianiny miękkiej i bardzo dobrej gatunkowo nie farbuje ani nie zbija się w kulki .


sobota, 25 maja 2013

Fern Flower {Forest QAL} Kwiat Paproci

Wczoraj ukończyłam kolejny blok  w zabawie patchworkowej jest to kwiat Paproci . Czytając legendę o nim po raz kolejny zrozumiałam  co tak na prawdę najważniejsze jest  w życiu . Pamiętajmy o tym w pogoni za dostatkiem i dobrobytem . Dziś dzień mamy niech żadna nie będzie dziś smutna .
Legenda o Kwiecie Paproci

Pewnego razu Jacuś, który zawsze musiał postawić na swoim, usłyszał od starej Niemczychy o cudownym kwiecie i postanowił go zdobyć za wszelką cenę. Z utęsknieniem więc czekał Sobótki. Wreszcie nadeszła upragniona noc Świętego Jana. Gdy młodzież zabawiałasię przy ognisku, Jacek udał się w głąb lasu. Przedarł się szczęśliwie przez chaszcze i powalone drzewa, przebył zaczarowane moczary i już miał sięgnąć po kwiat, gdy wtem kogut zapiał, chłopiec stracił przytomność i ocknął się w swej chacie na pościeli. Chłopiec nie przyznał się do celu swej wyprawy w las i postanowił spróbować w następnym roku.
Tym razem droga była niesłychanie długa i choć paproci coraz więcej i rosły coraz wyżej, kwiatu nigdzie nie mógł dostrzec. W końcu zauważył ...pięć listków złotych dokoła, a w środku oko obraca się jak młyn... Niestety, znowu kury zapiały i wszystko znikło.
Jacek jednak nie zrezygnował. Do trzech razy sztuka – pomyślał sobie i przez cały następny rok myślał jakby kwiat zdobyć. I rzeczywiście, za trzecim razem udało się. Las wyglądał zwyczajnie, a niepozorny kwiatek chłopiec ledwie zauważył, ale zaraz zerwał go, chociaż piekł jak ogień. Chwilę później dowiedział się, że swoim szczęściem nie może z nikim się podzielić. Nie zwrócił na to uwagi...
Marzył mu się pałac, służba i wielkie państwo. Jego marzenie zostało natychmiast spełnione. Otaczał go przepych, ale nigdzie nie mógł dopatrzyć się znajomej okolicy. Ciekaw był, gdzie się ona podziała. Żył tak przez dwa lata. Miał wszystko, czego dusza zapragnie. W końcu zaczęła męczyć go bezczynność, zatęsknił za rodziną. Wsiadł do powozu i ruszył do rodzinnej wioski. Rozrzewnił się na widok znajomych stron. Chciał przywitać się z matką, ale ona go nie poznała. Wytknęła „jaśnie panu" egoizm, który nie był cechą jej syna. Jacek chciał sypnąć złotem, wspomóc rodziców, ale bał się wszystko utracić, więc odjechał, nie powiedziawszy ani słowa.
Znowu znalazł się w swoim raju, ale nie czuł się szczęśliwy. Męczyły go wyrzuty sumienia. Po roku znowu pojechał do swojej wsi. Okazało się, że matka leży chora, a ojciec zmarł. Znowu chciał jej pomóc finansowo, ale strach przed utratą własnego szczęścia zwyciężył.
Wrócił do swego pałacu, ale nie mógł zaznać spokoju, mimo ciągłych zabaw, hulanek, polowań... Zmizerniał i męczył się w swoim dostatku, bo nie ma szczęścia dla człowieka, jeżeli się nim z drugim podzielić nie może. W końcu zdecydował, że podzieli się swym bogactwem ze swoją rodziną bez względu na to, co się później stanie.
Kiedy przybył na miejsce, okazało się, że cała rodzina Jacusia wymarła. Zrozpaczony chłopiec zdał sobie sprawę ze swojej winy wobec najbliższych i zapragnął sam także zginąć. Natychmiast ziemia się rozstąpiła i pochłonęła Jacka wraz z kwiatem paproci.
 


 

wtorek, 21 maja 2013

Pasta fasolowa do chleba

Polecam do smarowania pieczywa pasty z roślin strączkowych , zwierają dużo białka i innych cennych składników , są bardzo smaczne i tanie w przygotowaniu . Dla mnie idealne zamiast sklepowych wynalazków naszprycowanych chemią i konserwantami . Jak fasolę gotować pewnie każdy wie, ale tak dla przypomnienia . Suchą fasole moczymy na noc w zimnej wodzie . Rano odlewamy wodę ,nalewamy nowej zimnej wody i gotujemy do miękkości . Najlepiej na maleńkim ogniu pod przykrywką , nie dosypujemy żadnej sody ani soli !!Kiedy fasola jest już miękka odcedzamy ,ale wywar zachowujemy . Ja swoją pastę robiłam w melakserze , można robić ją też blenderem . Do pojemnika robota wrzuciłam , ugotowaną zimną fasole , podsmażoną cebulę i paprykę pokrojoną w kostkę,łyżkę koncentratu pomidorowego , łyżkę oleju z oliwek ,sól , pieprz czarny . Teraz miksujemy na gładką masę podlewamy wywarem z fasoli , bo masą początkowo jest gęsta . Miksujemy aż do uzyskania gładkiej aksamitnej masy . Można ją przełożyć do słoika i przechowywać w lodówce . Pasta taka jest przepyszna polecam . Na fotkach moje wczorajsze śniadanie . Pasta z fasoli , bułki z otrębami i pomidory .


poniedziałek, 20 maja 2013

Sałatka z kaszy gryczenej

Mamy w Polsce ogromne bogactwo kasz , które są bardzo zdrowe a na naszych talerzach i tak zawsze ląduje ziemniak . Przyznaje się ,że i ja zbyt często nie gotuje kasze,ale ostatnio obiecałam sobie ,że najwyższy czas to zmienić . Na pierwszy ogień poszła kasza gryczana , moje dzieci ją lubią i nazywają "czarny ryż" . Wymyśliłam sobie taką sałatkę , robi się ją szybko , jest smaczna ,sycąca . Do jej zrobienia wykorzystałam oliwki z Tesco , te najtańsze kosztują 1,20 za opakowanie i bardzo je lubię . Można jednak ten dodatek pominąć ,najważniejsze są warzywa i kasza . Do ugotowanej zimnej kaszy dodałam pomidory , szczypiorek , drobno pokrojoną cebule , oliwki, można dodać paprykę . Nie dodawałam ogórka z tego powodu ,że ogórek plus pomidor to zero witaminy C w surówce , te warzywa choć smakowicie się komponują jednak nie powinny razem lądować na talerzu . Teraz przyprawy , sól (najlepsza ta nieoczyszczona gruboziarnista ), pieprz czarny mielony , łyżeczka oliwy z oliwek lub inna zwykła oliwa ,koniecznie trochę soku z cytryny lub octu winnego . Mieszamy wszytko razem , odstawiamy na chwilkę ,aby smaki się przemieszały. Dla mnie była to idealna sałatka , zastąpiła mi obiad i kolacje . Polecam :)) .


Poduszka Truskawka :)

Uszyłam dziś poduszkę truskawkę .Tkaniny różowa i zielona bawełna ze sklepu
http://100krotki.sklep2.pl/tkaniny-bawelna-c-20_22.html

a cudne truskawki od sprzedawcy mybeehouse

http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=23767460
 


 

niedziela, 19 maja 2013

Jedz, pij, żuj i cho-ruj! (Ty i Twoje dzieci)

Ze strony skopiowane koniecznie przeczytajcie !!!
Link do strony
Ogólne pranie mózgu w telewizorni sprawiło, że gdy zapytasz pierwszego napotkanego człowieka w jakim celu żuje się gumę do żucia, to zapewne otrzymasz odpowiedź jak od zaprogramowanego komputera, iż jest to niezbędne po posiłku  – by mieć zdrowe i czyste zęby. Dlaczego? Bo spada pH w ustach. A jak pożujesz sobie gumę to Ci wzrośnie. Czyżby?
No to weźmy sobie pod lupę te drogocenne, przywracające pH w ustach skarby zawarte w dostępnej w każdym kiosku gumie do żucia. Oczy wywrócą nam się dzisiaj z… Orbit! I to bez cukru. Zaczynamy.

Producent na swojej stronie internetowej cierpliwie jak otępiałym przygłupom tłumaczy, że rzecz rozbija się o… ślinę. Ślina w istocie alkalizuje i to jest akurat prawda. Żucie (np. gumy) powoduje, że śliny mamy więcej, a ta nas chroni przed próchnicą. Tzn. wrrrróć – zdaniem producenta to guma pomaga neutralizować kwasy zwiększające ryzyko rozwoju próchnicy bo pomaga zwiększać wydzielanie śliny. Nie zapomnij wziąć do gęby po każdym posiłku, bo: „bezcukrowa guma do żucia Orbit przywraca optymalny poziom pH w ustach!”. Pogięte? Też tak myślę.
Oto dosyć popularna guma o smaku łagodnej mięty (Spearmint). Zobaczmy co my tu mamy:
SKŁADNIKI: SUBSTANCJE SŁODZĄCE SORBITOL, IZOLMAT, MALTITOL, ASPARTAM, SÓL ASPARTAMU – ACESULFAM, ACESULFAM K; BAZA GUMOWA (ZAWIERA LECYTYNĘ SOJOWĄ), AROMATY, SUBSTANCJA GLAZURUJĄCA WĘGLAN WAPNIA, SUBSTANCJA UTRZYMUJĄCA WILGOTNOŚĆ GLICEROL, ZAGĘSTNIK GUMA ARABSKA, BARWNIK E171, SUBSTANCJA GLAZURUJĄCA WOSK CARNAUBA, PRZECIWUTLENIACZ BHA.
orbit_spearmint__drazetki__429017
W składzie mamy niemal same chemikalia – substancje silnie zakwaszające ustrój. Tu nic nie podnosi pH ani w ustach ani w dalszej części przewodu pokarmowego. Podnosi to mi się jedynie ciśnienie jak czytam jakie trucizny guma do żucia zawiera, a ślina zbiera mi się odruchowo, by splunąć z obrzydzeniem na cały ten  koktajl chemikaliów podrasowanych dla niepoznaki poliolami oraz na tych, którzy takie coś sprzedają istotom ludzkim. Ale po kolei.
Substancje słodzące: sorbitol (E420), mannitol (E421) i izomalt (E953): w miarę niegroźne poliole. Nie są toksyczne, choć w większych ilościach mogą spowodować rozwolnienie jako że wiążą wodę w jelitach.
Aspartam (E951), sól aspartamu – Acesulfam (E962), Acesulfam K (E950): toksyczne syntetyczne słodziki powiązane z uszkodzeniami DNA, wadami płodu i nowotworami. Długoterminowe oddziaływanie na organizm ludzki – nieznane. Substancje te odkryto bowiem przypadkiem w latach 80-tych, a ponieważ okazało się, że są diabelnie słodkie – biegusiem zaczęto trzepać na tym fakcie kasę. Wcale nie miały nawet służyć jako słodzik i nie w takim celu je w laboratorium otrzymano. Niemniej jednak zaczęto masowo dosypywać je gdzie się da, bo akurat wybuchła moda na odchudzanie i „zero kalorii” oraz „bez cukru”. Do dziś nikt nie schudł na nich ani grama, wręcz przeciwnie – grubasów przybywa. Aspartam jest źródłem fenyloalaniny. Kumuluje się w ludzkim organizmie, w wątrobie metabolizuje do formaldehydu. Oczywiście jest „dopuszczony” przez odpowiednie instytucje i oficjalnie figuruje jako nieszkodliwy. Nasze dzienne zapotrzebowanie na te substancje wynosi jednak 0,000 gramów na dobę. Więcej o tych chemikaliach pisałam tutaj.
Baza gumowa: domyślnie ropopochodne polimery. Na dokładkę lecytyna sojowa. Czy z soi GMO tego producent nie pisze. Możemy się jedynie domyślać, że raczej NIE z tej uprawianej organicznie :)
Aromaty: nawet nie silą się dopisać czy naturalne. Należy rozwiązać w tym celu mały rebus i sobie wydedukować. Mięty tam nie ma ani grama. Nie widnieje w składzie „miętowej gumy”. Zatem syntetyczne chemikalia.
Substancja glazurująca węglan wapnia (E170) : pomimo nazwy nie licz na źródło wapnia. To kreda. W większych ilościach powoduje zaparcia i bóle brzucha.
Substancja utrzymująca wilgotność: glicerol (E422): czyli inaczej gliceryna, metabolizowany do postaci tłuszczu, niewskazany dla diabetyków, długotrwałe zażywanie w nadmiarze może powodować zaburzenia pracy serca, może obniżać koncentrację i negatywnie wpływać na jasność umysłu.
Zagęstnik guma arabska (E414): zasadniczo nieszkodliwa, choć może powodować alergie.
Barwnik E171 czyli dwutlenek tytanu: podejrzewany o rakotwórcze działanie. Zakazany w wielu krajach. W Polsce zabroniony do lat 90-tych, figurował na liście jako „podejrzany”. Potem nastąpił cud nad Wisłą i oto nasz „podejrzany” zostaje nagle „dopuszczony” i oficjalnie wpisany na listę jako „nieszkodliwy”! Nie chce mi się grzebać na podstawie jakich badań i który urzędas to podpisał. Jeśli chodzi o mnie osobiście, to E171 figuruje u mnie na liście tych, których ma się w d*pie, czyli nie spożywam ani nie kładę na skórę niczego co go zawiera (jest uwielbianym przez producentów kosmetyków „filtrem UV” we wszelakich kremach i lotionach przeciwsłonecznych, szukajcie Titanium Dioxide w składzie INCI).
Substancja glazurująca wosk carnauba zasadniczo nieszkodliwy, choć może powodować alergie.
Przeciwutleniacz BHA (E320): czyli butylowany hydroksyanizol. Toksyczny związek uszkadzający wątrobę i podwyższający poziom cholesterolu. Podobnie jak E171 zabroniony do lat 90-tych  w Polsce. Potem jednak uznany za „dopuszczony”. Nawet bardzo „poprawna politycznie” czyli będąca niezmiernie „po linii i na bazie” Wikipedia stwierdza co następuje: „Wykazuje działanie kancerogenne, ulega przekształceniu w pochodne chinonowe. Może wywierać toksyczny wpływ na nerki, wywoływać wysypkę, pokrzywkę, rzadko duszność.” W wielu krajach obowiązuje zakaz dodawania go do żywności przeznaczonej dla dzieci.
To może choć guma dla dzieci ma bezpieczniejszy skład? A gdzież tam!
SKŁADNIKI: SUBSTANCJE SŁODZĄCE SORBITOL, KSYLITOL, MANNITOL, ACESULFAM K, ASPARTAM; BAZA GUMOWA (ZAWIERA LECYTYNĘ SOJOWĄ), REGULATOR KWASOWOŚCI MLECZAN WAPNIA, SUBSTANCJA UTRZYMUJĄCA WILGOTNOŚĆ GLICEROL, AROMATY, PRZECIWUTLENIACZ BHA. ZAWIERA LUKRECJĘ.
Z substancji słodzących dodano działający antybakteryjnie na zęby ksylitol zamiast izomaltu. Ksylitol ma przekonać mamusie jaka guma jest zdrowa dla ząbków ich pociech. Wywalono sól aspartamu acesulfam (też mi ulga!) ale zostawiono aspartam, acelsulfam K i rakotwórczy przeciwutleniacz BHA! Kompletne draństwo!
Dodatkowo na niektórych opakowaniach widnieje napis „zawiera wapń”, no proszę jaki zdrowy produkt dla dzieci.
orbit z wapniem
Owszem zawierać zawiera – dodano mleczan wapnia ale… nie wiadomo jaki. Tymczasem D- i L- mleczany (izomery przestrzenne) nie powinny by podawane małym dzieciom, ponieważ nie produkują one jeszcze odpowiednich enzymów w wątrobie potrzebnych w prawidłowym metabolizmie tych form mleczanów.
Zawiera lukrecję. Lukrecja oprócz dobroczynnych właściwości ma też drugą twarz: wypłukuje z organizmu drogocenny potas i podnosi ciśnienie krwi ponieważ zawiera glicyryzynę. Zawiera też fitoestrogeny, które są pomocne przy zaburzeniach miesiączkowania oraz w menopauzie, podnoszą też libido, lecz niekoniecznie są wskazane dla małych dzieci. Jeśli zbyt często spożywa się produkty, w których skład wchodzi lukrecja, zwiększa się ryzyko wystąpienia nadciśnienia. Na wszystkich herbatkach ziołowych gdzie jest lukrecja w składzie widnieje zawsze ostrzeżenie typu „Zawiera lukrecję – nie może być spożywane w nadmiarze przez osoby cierpiące na nadciśnienie”.  Na gumie dla dzieci ostrzeżenia nie ma żadnego.
Dzieci z reguły nie mają nadciśnienia. Ani chorej wątroby. Ani raka. Ale zawsze mogą mieć, czy coś stoi na przeszkodzie? Pacjenta trzeba sobie wyhodować od małego, takie czasy. Niech zachoruje na cokolwiek.

reklamy google guma orbit

czwartek, 16 maja 2013

Marchewka z groszkiem w słoiku

Pomysł na takie przechowywanie marchewki powstał trochę z lenistwa a trochę ze złości na marnowanie tej pysznej potrawy . Jak zrobiłam z całej puszki groszku   to zawsze była to za duża porcja , poczatkowo mroziłam jesli mi zostawało ,ale rozmrożona marchewka była nie smaczna . Wpadłam więc na pomysł ,że można przecież włożyć gorącą marchew z groszkiem do słoików . Sposób na takie przechowywanie sprawdził się doskonale . Robię to tak , kroje dużo marchewki w kostkę gotuje w lekko posłodzonej wodzie , kiedy jest miękką dodaje puszkę groszku i zagotowuje . Gotująca się mieszaninę marchwi i groszku nakładam do słoików ,zakręcam i wkładam pod poduszkę lub kocyk aby dobrze się zakrętki zassały . Kiedy jest potrzeba ,to robię zasmażkę z masła i odrobiny mąki , otwieram słoik i wrzucam zawartość , mieszam i po chwili jest gotowe, wystarczy dodać trochę soli lub cukru w zależności od upodobań  . To dobry sposób kiedy trzeba coś na szybko przygotować . Tym samym sposobem wekuje tarte buraczki . Ugotowane buraki trę na tartce na grubych oczkach , wkładam do garnka ,dodaję trochę wody tak aby tylko pokryła warzywo, sól , cukier do smaku , zagotowuje i gorące do słoików . Kiedy potzrebuje buraczki do obiadu ,robię tylko zasmażkę otwieram słoik , dodaje buraczki z zalewą , przyprawiam do smaku . Pomysł jest przetestowany , mam w piwnicy zawsze kilka takich awaryjnych słoików :)

poniedziałek, 13 maja 2013

Torebki na 2 śniadanie lunch

Torebki na 2 śniadanie lunch zapinana na rzep, można je postawić . Uszyte z lnu i bawełny ,ozdobione aplikacją i koronką .Można je prać i prasować. Pojemne i funkcjonalne .Akurat na kanapkę i jabłko :)




niedziela, 12 maja 2013

----- Red Panda Forest QAL by Amy Gunson for Badskirt

Dziś udało mi się skończyć szycie kolejnego bloku na QAL Forest . Blok przedstawia Pandę Czerwoną bardzo sympatyczne zwierzątko , dla mnie jest to połączenie Lisa ,Pandy i sama nie wiem czego. Jest bardzo słodka .
Panda Czerwona filmik

Moja wersja Pandy wygląda tak :)

piątek, 10 maja 2013

Domowa wędlina drobiowa

Chciałam podzielić się przepisem na drobiową wędlinę , nie ma w niej nic sztucznego ,można ją podawać dzieciom i chorym .Jest lekko strawna i łatwa do zrobienia . Jedyny problem to zdobycie osłonki termokurczliwej do wyrobu wędlin . Ja swoją kupiłam w hurtowni wędlin i mięsa u siebie w mieście , ale można ją kupić w internecie np.tutaj
Osłonki do kiełbas

Ja swoją wędlinę zrobiłam z całego kurczaka o wadze 1,1kg, wyszło mi z niego 0,9kg gotowego wyrobu . Szybciej można zrobić mając do dyspozycji , gotowe mielone drobiowe i piersi z kurczaka . Efekt moich zabiegów kulinarnych prezentuje się tak.
Prawda ,że wygląda smakowicie , wierzcie mi warto pokusić się o zrobienie tego samemu ,nie jest to trudne a korzyści w postaci zdrowej smacznej i naturalnej wędliny są bezdyskusyjne . A na dodatek cena jest niska .
1.Kurczaka podzieliłam na 3 części , jedna to kości pozostałe po rozbiorze tuszki (z nich powstała zupa Szczawiowa ), druga kupka to mięso z udek , skórki kurczaka , i inne okrawki odkrojone od  kości , trzecia kupka to piersi pokrojone w dość dużą kostkę (ok.3cm).

2.Mięso z udek i reszty oraz skórki mielimy w maszynce lub w miksujemy w mikserze ale nie za drobno .
Dajemy do jednej miski  pokrojone piersi ,przyprawy u mnie (pieprz ziołowy mieszanka kupiona na targu ),i 1/2łyżeczki soli .W drugiej misce mielone drobiowe plus 1/2 łyżeczki soli, ulubione przyprawy ,rozgnieciony ząbek czosnku .Tak przygotowane mięso wstawiamy przynajmniej na 3 godziny do lodówki .

Tak przygotowane  mięso wkładamy do lodówki przynajmniej na 3 godziny , można na noc .

3.Po wyjęciu z lodówki dodajemy do mięsa mielonego 50 ml lodowatej wody , płaską łyżeczkę żelatyny i dobrze mieszamy około 2-3 minut  .Potem dodajemy piersi w kawałkach i jeszcze raz wszytko mieszamy .
4.Następnie szykujemy osłonki termokurczliwe , trzeba je namoczyć przed użyciem przez 15 minut w zimnej wodzie ,jeden koniec zawiązujemy grubą bawełnianą nicią . Ja masę swoją podzieliłam na dwie części , ponieważ nie mam aż tak dużego garnka .
5.Teraz napełniamy osłonki tak aby nie zostawało wolne  miejsce , ja ugniatałam łyżką . Ważne aby dobrze związać koniec, bo ugniatana może nam wyskoczyć z drugiej strony :))Po napełnieniu staramy się jak najciaśniej zawiązać .
6. W garnku podgrzewamy wodę do tego momentu aż od spodu zaczną odrywać się bombelki powietrza, chodzi o to aby woda miała około 90 stopni ale  nie gotowała się . Do takiej wody wkładamy nasze kiełbaski , przykrywamy przykrywką i wyłaczamy gaz pod garnkiem . Po 10  minutach włączamy gaz ,  ustawiamy na najmniejszy  możliwy płomień można dać płytkę ochronną . Chodzi o to aby utrzymywać kiełbaski w gorącej wodzie ale aby się nie gotowała.Parzenie w gorącej wodzie trwa około 40 minut .
7.No i już  gotowe :) wyjmujemy je z wody , studzimy ,dajemy do lodówki aby stężały.  Potem kroimy i walczymy z domownikami ,aby nie zjedli wszystkiego na raz !
Jeśli ktoś skorzysta z mojego przepisu będzie mi miło jak zostawi po sobie komentarz jak  mu smakowało .



wtorek, 7 maja 2013

Slow coming Spring {Forest QAL}

Po angielsku to długa nazwa ,ale po polsku to po prostu Przylaszczka . Ciekawe czy ktokolwiek oprócz polaków jest w stanie wymówić tą nazwę! Jestem zadowolona z tego bloku , w końcu udało mi się równo zszyć i tylko 3 razy prułam podczas szycia :))

Eurasian Jay {Forest QAL}

Kolejny blok na zabawę patchorkową Forest QAL . Zabawa ta polega na tym ,że każdego tygodnia jest jeden blok do uszycia , wzór jest dla wszystkich taki sam,dowolnie wybiera się tylko tkaniny . Ja szyję z tkanin z odzysku są to męskie koszule bawełniane kupione w ciuszku . Bawełna z takich koszul jest pierwszorzędnej jakości i dla mnie jako początkującej w szyciu jest super ,bo nawet kiedy się pomylę to nie szkoda zmarnowanego materiału . Dziś obrazek miał przedstawiać sójkę ,ale mi wyszedł "Rajski Ptak ".To był trudny wzór do uszycia .

sobota, 4 maja 2013

Kotlety brokułowo -serowe

W zakamarkach mojej zamrażarki znalazłam zamrożonego niedużego brokuła . Postanowiłam zrobić z niego kotlety . Kiedyś natknęłam się w sieci na taki pomysł wykorzystania tego smacznego warzywa .Brokuł podzielony na kawałeczki ugotowałam w wodzie z odrobiną cukru dzięki temu zachowuje zielony kolor . Ugotowany odcedziłam na sitku , a potem lekko odcisnęłam w dłoniach z nadmiaru wody . W miseczce rozdusiłam brokuł widelcem na mniejsze kawałki , dodałam dwa jajka , dużą garść tartego żółtego sera ,sól , pieprz , bazylię,i bułkę tartą w takiej ilości,aby wchłonęła wilgoć z masy . Odstawiłam aby masa spęczniała i dobrze się związała ze sobą. Dłonie zwilżyłam wodą i formowałam nieduże kotleciki,smażyłam na rozgrzanym oleju na niedużym ogniu do uzyskania złotego koloru . Ser w środku takiego kotlecika jest płynny a na brzegach gdzie się smaży chrupiący. Dla mnie pyszny na gorąco i na zimno .

wtorek, 30 kwietnia 2013

Pierwszy raz

Wczoraj pierwszy raz odważyłam się,zrobić sama sobie zastrzyk domięśniowy . Mam wypisane w razie bólu zastrzyki Diclac, do tej pory kiedy ból nasilał się niedowytrzymania, szłam na zastrzyk do przychodni ,lub na opiekę nocną. Najgorzej kiedy problem zaczyna się w środku nocy wtedy trzeba czekać do rana lub wzywać pogotowie . Kiedy ostatnio byłam na zastrzyku w przychodni zapytałam pielęgniarkę czy mogę robić iniekcje sama w domu . Podpowiedziała mi grubość igły i pokazała miejsca gdzie kłuć . Kupiłam więc w aptece zestaw igłę i strzykawkę i wczoraj w nocy mogłam po raz pierwszy sama wykonać zastrzyk . Ból zbudził mnie o 2 w nocy ,miałam do wyboru czekać do rana aż otworzą przychodnie lub wzywać pogotowie . Po namyśle postanowiłam odważyć się na samodzielny zastrzyk , poszło łatwiej niż myślałam . Teraz nie będę musiała czekać aż ból,będzie aż tak duży,że tylko leki szpitalne pomagają . Nigdy o tym nie pisałam ale moim największym marzeniem było być lekarzem ,zdawałam dwa razy na medycynę . Za każdym razem tylko kilka punktów dzieliło mnie od dostania się na uczelnie .Na 3 rok było to już nie możliwe . W latach 90 dostałam się do szkoły pielęgniarskiej , byłam najstarsza wśród uczniów,ale najbardziej zdeterminowana i udało mi się zaliczyć jeden semestr na samych 5 .Niestety musiałam też pracować. Szkoła była od 8 do 15 ,pracę zaczynałam o 16 kończyłam o 24 a czasami i później . brakowało mi godzin na spanie i naukę . Z bólem serca zrezygnowałam ,żałuje tego do dziś . Tak więc, robienie zastrzyków można powiedzieć mam we krwi . Niestety czuję się od kilku dni gorzej, bardzo boli mnie głowa , kręgosłup. Ciśnienie też przekracza 140-150 , słyszę tylko w uszach szum krwi. Planuje w wakacje pobyt w klinice w Lublinie na badania kontrolne ,w zeszłym roku z powodu operacji okazało się,to niemożliwe . W zimie nie mogę ,bo codziennie trzeba palić w piecach kaflowych . Jedynie latem mogę sobie taki pobyt zaplanować . No to tyle jeśli chodzi o marudzenie i narzekanie, mam nadzieje,że za kilka dni samopoczucie unormuje się .Ostatnio trafiłam na prawdziwy skarb w ciuszku, jest to kolekcja naparstków w drewnianych domkach . Zapłaciłam za nie 1zł i bardzo się tym ucieszyłam ,ozdobiłam nimi mój kącik do szycia :))

wtorek, 23 kwietnia 2013

Jestem

Post swój rozpoczynam od linorytu ,który wykonała na zajeciach plastycznych moja średnia córka,kiedy przyniosła go do domu poczułam dumę i zaskoczenie ,że moje dziecko zrobiło coś tak pięknego . Ona jest bardzo uzdolniona plastycznie i świetnie się uczy .Ostatni post był smutny , bo i ja byłam smutna ,wydawało mi się,że jest kiepsko , ale to co nastąpiło później udowodniło mi ,że tak tylko mi się zdawało . Najpierw zachorowała córka , po niej syn ,ale tak na maksa z temp ponad 40 stopni . A na koniec poległam i ja . Dzieci wyzdrowiały choć trochę czasu im to zajęło , ale jak ze swoją sarkoidozą nie znoszę zbyt dobrze takich zakażeń . U mnie skumulowało się na silnym bólu gardła i takim kaszlu takich ,że aż nie dawało się tego wytrzymać . Tydzień czasu spałam na siedząco, bo jak ,kładłam się od razu był kaszel .Teraz jest trochę lepiej ,kaszel pozostała ale da się z nim wytrzymać . Pewnie czeka mnie wizyta u pulmonologa ale czekam jeszcze może samo przejdzie .O zdrowiu było by tyle. Przyszła wiosna w końcu jest ciepło i słonecznie ,cieszę się,bo odeszło mi palenie w piecu . Wraz z pierwszymi promieniami słońca powędrowałam na strych w poszukiwaniu wiosennych butów dla dzieci . Okazało się,że muszę kupić buty dla całej trójki na raz bo ,wszystkie są za małe . Moj 13 letni syn nosi buty 46!!!!! jak tak dalej będzie rósł,zabranie dla niego rozmiarówki . Mam nadzieję ,że teraz pójdzie już z górki ,czuję się dużo lepiej psychicznie i fizycznie , życie idzie dalej ,trzeba się z nim mierzyć .

wtorek, 9 kwietnia 2013

Forest QAL Block 3 ~ Aspen Grove

Od jakiegoś czasu czuję się kiepsko , ale bardziej psychicznie niż fizycznie . Jestem zmęczona przedłużająca się zimą , widzę po sobie ,że nic mnie nie cieszy . Dawno tak nie było źle , psychicznie jestem gdzieś na danie rowu Mariańskiego , zawsze święta wpędzają mnie w zły nastrój. Powodów jest wiele,wszystkie razem dają obraz klasycznej depresji.Wystarczy mi jedno spojrzenie w lustro ,skąd patrzy na mnie twarz starej i smutnej kobiety ,by nie trzeba było nic już więcej mówić. Jedynie szycie trzyma mnie jako tako w pionie,czekam co tydzień na nowe wyzwanie ,nowy blok.Tym razem był,to las . Zrobiłam go w zimowej wersji.Czekam z utęsknieniem na ciepło i wiosnę,może to zmieni mój nastrój . Jak widać po blogu zapadłam się w samą siebie,zniknęłam . Przytłacza mnie życie ,jest po prostu ciężko,3 dzieci,brak pracy, perspektyw na zmianę i strach co dalej...

niedziela, 31 marca 2013

poniedziałek, 25 marca 2013

Feathers / Pióra {Forest QAL}

Prezentuje moją drugą prace na QAl są to pióra . Szyłam je wczoraj od 20,30 do 23,30 bez przerwy . Efekt mojej pracy zadowala mnie , szyło mi się dużo łatwiej kiedy prasowałam poszczególne szwy , od razu jak je szyłam . W sobote i niedziele mam tańszy prąd wiec mogę pozwolić na to aby żelazko pracowało tyle czasu . Mam super małe turystyczne żelazko idealne do takich prac . kocham szycie , niestety , sarkoidoza oczu nie pozwala na tak duży wysiłek i dziś cały dzień cierpię i zapuszczam krople . Myslę,że do jutra już będzie lepiej .

niedziela, 24 marca 2013

Makatka z zajączkiem

Przez dwa tygodnie wolne chwile spędzałam na szyciu mojego prezentu dla dzieci na Wielkanoc . Choć pogoda za oknem pasuje bardziej na Boże Narodzenie ! Wczoraj wieczorem ukończyłam i dziś pokazuje Wam :) . Ostanie tygodnie czuję się źle , dokuczają bóle kręgosłupa i bóle głowy . Z niecierpliwością wyglądam wiosny i ciepłej pogody , muszę pojechać do Lublina na wizytę do zakaźnika i do pulmonologa , ale w taką pogodę nie ma siły aby pojechała gdziekolwiek . Chyba każdego, ta przedłużająca się zima wysysa ze wszelkich sił !Osobę o nicku "felerodselera" proszę o kontakt .

środa, 13 marca 2013

Forest QAL

Dostąpiłam wyższego wtajemniczenia w sztuce szycia patchworków , uszyłam swoją pierwszą prace w technice PP . Od razu zaczęłam od bardzo trudnego wzoru , ponieważ zapragnęłam dołączyć do Konkursu ,który organizowały moje koleżanki z forum . Konkurs jest ogólnodostępny regulamin i zasady są dostępne pod linkiem http://shape-moth.blogspot.de/2013/03/forest-qal-comming-soon.html Moja pierwsza praca na "Forest Qual" to dzięcioł ,szycie jego zajęło mi dwa dni wolnych chwil .Ma wiele błędów ale to moja pierwsza praca tą techniką . A tak wyglądała praca w toku jako stół służyła mi stolnica :))